Podsumowanie roku 2014

Nigdy wcześniej nie podsumowywałam starego roku. Z reguły nie zwracałam na to uwagi i rozpoczynałam nowy rok z przytupem. Teraz mam zamiar spisać, co mnie obecnie zaniepokoiło, uszczęśliwiło i dało mi wyraźnie do myślenia.

1

W zbliżającym się roku na pewno nie zaprzepaszczę efektów mojej ciężkiej pracy nad własnym ciałem. Styczeń, początek 2014 – kulminacyjny okres dla mojej sylwetki (nigdy nie wyglądałam tak dobrze, i tak się też czułam) , w lutym miałam zabieg chirurgiczny (odsłonięcie zastałych trójek, kto jest zainteresowany może wygooglować), i od tego czasu nic nie robiłam – konkretnie nic. Wróciłam do domu ze świadomością, że już świetnie wyglądam, bo nikt się ze mnie nie naśmiewa, ani nie wytyka palcem jak trędowatej, więc zaprzestałam treningów. Miałam parę pobudek moralnych, ale kończyło się na paru dniach ćwiczeń, a potem wszystko wracało do ówczesnego stanu. Waga nie wskazywała na przyrost tkanki tłuszczowej, ale widziałam po sobie, że to nie jest to ciało, które tak wypieściłam parę miesięcy temu. Po 8 miesiącach nie wytrzymałam i wróciłam do judo. Muszę się pochwalić, że tydzień temu wzięłam udział w zawodach, w których nie chciałam uczestniczyć, trener mnie wręcz siłą na nie namówił, nie czułam się dość pewnie by walczyć przed ludźmi, którzy nas oglądali, tych kotłujących się po macie, ale pomyślałam: „co mnie nie zabije, to mnie wzmocni” i tym oto sposobem wywalczyłam złoty medal. Teraz odwracam się za siebie, wisi na portrecie, który dostałam od Vedrany. I, choć to nie była walka na wysokim poziomie, nazwałabym to bardziej szarpaniną niż dobrą technicznie walką, ale…udało się. :) Zaczynam z wagą 77 kg, postanawiam ważyć 65 kg.

  • dieta składająca się z 5 posiłków dziennie, bez ulegania pokusom
  • systematyczne ćwiczenia
  • uśmiech na twarzy po każdym treningu (tego sobie nie muszę obiecać, bo po każdym treningu jestem szczęśliwa)

2

Rysuję.

  • 1 h codziennie poświęcona na bazgranie, nawet nie na portret, zlecenie czy konkurs, ale po prostu na byle czym, czymkolwiek, ale, żeby ręka nie zapomniała, jak TO się robi

3

Nauka…hmmm…nie lubię pisać o rzeczach, do których trudno mi się przełamać. Ja naprawdę się nie lubię uczyć, oczywiście chodzi mi o siedzenie w szkole i odrabianie prac domowych, poza tym kocham zdobywać nową wiedzę umiejętności, ale…algorytmy?!!! proooooszę. W I klasie LO mam średnią na półrocze 4,06. Najsłabsza jaką do tej pory miałam. Czerwony pasek miałam bez kiwnięcia palcem, a tu, nooo jest już ciężej, nie powiem, i nawet inteligentne dzieci muszą wyjść spoza sferę komfortu i zacząć coś robić by mieć dobre stopnie. No mam same 4…najwięcej, wcześniej piąteczki, a teraaaa??? łeeee

  • 2 h dziennie na naukę, jedynie piątek wolny od wszelkiego siedzenia w książkach, a w weekend po 1 h

4

Mam poważny problem z organizacją czasu, zauważyłam, że gdybym chciała robić WSZYSTKO…mieć dobre stopnie, chudnąć, pięknie rysować, mieć czas na przyjaciół i kolegów, obowiązki domowe, psa, bloga to musiałabym nie wiem…próbowałam tak parę razy pogodzić to wszystko, ale z reguły na drugi dzień budziłam się na wpół martwa, a drugie pół zdechła.

Dlatego kupiłam sobie piękny kalendarz (pierwsze raz będę prowadzić kalendarz), taki jaki potrzebuję, z rozpisanym godzinami, co robie wieczorem rano z celami, miesiącami, planem lekcji, picuś glancuś, miód malina i orzeszki.

  • podsumowywać każdy dzień i pisać sobie cele niezbyt wygórowane by się nie wypalić na samym starcie

5

Dbanie o dom i rodzinę. Wywiązywanie się z obowiązków.

To tyle, wiem, że 100 postanowień (sorry) spisują idioci, albo (też sorry dla nich) tak silne jednostki, które wszystkiemu podołają (wierzę, że tacy ludzie istnieją, choć jeszcze takich nie spotkałam, a znam wiele wybitnie utalentowanych osób, które z reguły realizują się znakomicie w jednej dziedzinie, no znam parę wypadków, że w 2, 3 są świetni, ale to max.)

No ja to nauka, odchudzanie, rysowanie – 3 głownie, na pierwszym miejscu odchudzanie, no niestety nauka nigdy nie wygra z niczym, a chcę być lekarzem. :D

POWOOOODZENIA W NOWYM ROKU, BYŚCIE TAK JAK JA, CHOĆ POWĄTPIEWALI TO WYGRYWALI, NIE WAŻNE NA JAKIM SZCZEBLU, Z JAKIM PRZECIWNIKIEM, I JAK BARDZO W SIEBIE NIE WIERZYCIE – NIE PODDAWAJCIE SIĘ, BO TO NAJWIĘKSZA GŁUPOTA, JAKĄ MOŻNA ZROBIĆ. UDOWODNIĘ, KAŻDEMU, KTO JESZCZE SIĘ CZAI ZE SWOIMI MARZENIAMI, ŻE MOŻNA I WARTO. :D WESOŁYCH ŚWIĄT KOCHANI I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!!!! :D

2 thoughts on “Podsumowanie roku 2014

  1. Witaj! Prowadzisz ciekawego bloga! Ja również nie podsumowuję minionego roku, nigdy! Raz miało to miejsce w 2013, ale to było dawno i się nie liczy, bo i tak nic wartościowego z tego podsumowywania nie wyszło:) Ładne paznokcie w nagłówku! Twoje?
    Pozdrawiam serdecznie a w wolnej chwili zapraszam do mnie, choć jestem kiepska w blogowaniu, bo dziś mój blogerski debiut Próbuję :) :)

Odpowiedz na „piacereAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>