Notka o wpół do dwunastej

1546397_856571514374595_5568019043521955494_n

Zakochałam się. Zakochałam się w chłopaku z równoległej klasy. Pewnego dnia podeszłam do niego z własnoręcznie zrobionym bukietem żelków (dla jasności, wręczając mu bukiet, nie ugięły się pode mną kolana, włożyłam mu badyl w rękę, powiedziałam, że wyrwałam dla niego chwasta i szybko się zwinęłam, by nie zobaczył moich purpurowych ze wstydu policzków), on grzecznie podziękował za urodzinowy upominek i odszedł. Żywiłam nadzieję, że za dzień lub dwa, podejdzie i zaprosi mnie do kawiarni lub na spacer. Nic podobnego się niestety nie wydarzyło, „cześć” nawet od niego nie usłyszę, gdy mijamy się na korytarzu. Zachował się w porządku, przyjął to, co dla niego zrobiłam, ale nie wykonał drugiego kroku w moja stronę. Nie jest mi z tego powodu przykro, wręcz przeciwnie dzięki niemu moja ostygła porcja „schudnąć” zaczęła świeżo pachnieć i ponownie nabrałam chęci na pożarcie kg tłuszczu i przemienienia ich w górę żylastych mięśni.

Nie będę kłamać, początkowo płakałam jak bóbr przez tego typka do utworów takich wyjców jak Celine Dion, Mariah Carey, itd., ale dzięki cudownym przyjaciółkom, szybko się podniosłam. W tę sobotę otrzymałam trzy propozycję wyjścia ze znajomymi, ostatecznie wybrałam wieczorek z nowo poznanymi koleżankami  z liceum, choć mogłam iść na piwo z dziewczynami z technikum lub przenocować u przyjaciółki. Usłyszałam tyle ciepłych słów: „byłaś brakującą cząsteczką mojego życia”, „jesteś wspaniałą przyjaciółką”, „jak dobrze, że jesteś”. Nigdy wcześniej nie czułam się tak lubiana i akceptowana przez rówieśników jak teraz.

Powiem Wam, że jestem szczęśliwa. Naprawdę, choć wciąż jestem gruba, brzydka i bez chłopaka to cieszę się z tego, co mam, a raczej kogo mam. :) Przepraszam, że Was tak zaniedbywałam, powinnam napisać tak piękny artykuł, że byście z foteli powstawali i zaczęli klaskać monitorowi. :) Ale jest wpół do dwunastej, a ja jeszcze nie nauczyłam się na poprawę z WOK-u. :)

Versatile Blogger Award

versatile-blogger

Kolejny twórczy wymysł blogerów jak mrówki rozszedł się po necie i doszedł aż do mnie. Dziękuję za nominację Megly. Każdy uczestnik zabawy za wyrażeniem zgody i chęci ma prawo:

  • nominować minimalnie 7 blogów,
  • poinformować wybranych przez siebie blogerów o wyróżnieniu,
  • wyłonić o sobie 7 faktów,
  • podziękować blogerowi, który Cię nominował,
  • zawiesić nagrodę na swoim blogu.

Ja nominuję:

Pierwsze kroki

7 FAKTÓW O MNIE
1.  Aktywnie brałam udziały w konkursach artystycznych: fotograficznych, recytatorskich i plastycznych. Moim największym osiągnięciem było zdobycie nagrody głównej w Ogólnopolskim Biennale Plastycznym. Narysowałam czarnoskórą kobietę. Hasłem konkursy była tolerancja. Do tej pory pamiętam stan i emocje jakie towarzyszyły mi w dniu ogłoszenia wyników, jednocześnie skakałam z radości i płakałam.
2. Chodzę do I LO klasy medycznej.
3. W III klasie gimnazjum matematyczka wystawiła mi proponowane zagrożenie – nigdy wcześniej nikt mnie tak nie zmobilizował do nauki.
4. Nie zapraszaj mnie na sushi, bo nawet nie zdążysz go sam spróbować.
5. Dążę do samoakceptacji, wysportowanej sylwetki i wystartowania w zawodach kulturystycznych, choć ostatnio opuściła mnie werwa do osiągnięcia celu…
6. Najbardziej relaksuje mnie gorąca kąpiel.
7. Mam bardzo niskie mniemanie o sobie, źle znoszę krytykę, ogólnie jestem ponurym kabaczkiem, który czasem miewa optymistyczne przebłyski, ale walczę ze swoim trudnym charakterem. Głęboko wierzę iż pewnego dnia obudzę się z poczuciem: zrobiłaś dla siebie i bliskich wszystko, co mogłaś.
Pozdrawiam, uśmiechu w sercu. :)

Ile powinien mierzyć facet?

vxvxcxcvOd wieków utarł się stereotyp, że facet powinien być wyższy, większy od swojej partnerki. Dobra, niech sobie będzie, ale właściwie dlaczego miałoby to zaszkodzić chłopakom nieobdarzonym przez naturę wysokim wzrostem. Poza tym wśród kobiet panuje śmiałe stwierdzenie, że wielkość przekłada się albo na długość ciała albo długość … (w odniesieniu do mężczyzn, od razu wiadomo, o co chodzi). Dziś biorę klawiaturę i linijkę by sklasyfikować idealny wzrost faceta. 

Przechwytywanie

Mam 178 cm wzrostu. Nie zakładam szpilek czy obcasów, bo wiem, że mogłabym tym wyrządzić krzywdę nie tylko sobie, ale i niższym kolegom. Wczoraj przed lekcją dziewczyna w gronie znajomych z ironią powiedziała koledze mojego wzrostu: „myślałam, że jesteś wyższy”. Oczywiście, wszyscy wybuchnęli gwałtownym śmiechem, a chłopak spuścił głowę, podniósł ramiona i wymownie westchnął. Rozumiem, żarty żartami, ale wzrostu akurat nikt sobie nie wybiera, zawdzięczamy go genom, na które póki co nie mamy wpływu. Kobieta może włożyć szpilki, ponadto każdy kto ma wystarczająco oleju w głowie wie, że wypomnienie płci pięknej niskiego wzrostu jest nie na miejscu. Dawniej pożądano drobne dziewczyny ze względu na ich wzrost symbolizujący kruchość, słabość. Żaden zdrowy facet nie związałby się z kobietą patrzącą na niego z góry, to oznaczałoby utratę autorytetu i konieczność stawania na stołku, gdyby naszła chęć na pocałunek lub miłość. Teraz o modelingu mogą marzyć wyłącznie wysokie dziewczyny, bo współczesny manekin piękna ma 175 cm wzrostu, chłopacy podobnie, liczą się tylko wysocy i wyrzeźbieni jak rzymscy gladiatorzy.

447a9b975c0d4c3c5202dba77073e54a

Jedna dziewczyna poleci na chłopaka niższego od niej o głowę, druga ma gdzieś, ile ma wzrostu, a trzeciej miękną kolana na widok 2 metrowego byka, a tak serio…rozmiar nie ma znaczenia, choć pod dwoma aspektami ma:

  • serce dla swojej ukochanej
  • pojemność portfela 

Jak wygląda mój ideał?

Wczoraj koleżanka napisała mi wiadomość w której życzyła mi księcia na białym rumaku. Nie chcę księcia, a białego rumaka niech zaprzęże w stajni. Mam słabość do wysokich i dobrze zbudowanych chłopaków, pewnie wynika to z tego, że tylko koleś o takich gabarytach da radę bez trudu wziąć mnie na ręce. Choć miłość nie wybiera, czasem w snach pojawia się zielonooki brunet, a w życiu wpadasz na niebieskookiego blondyna, i co zrobisz gdy strzała Kupidyna Cię trafi? Wtedy nie zwracasz uwagi na wygląd, schodzi na drugi plan, liczy się dla Ciebie tylko obecność tej osoby. I kto wtedy pisałby notki o wartości wzrostu?

Jak schudnąć?

I klasa gimnazjum

I klasa gimnazjum

Z dnia na dzień nie narodziła się w mojej głowie myśl, która odmieniła moje życie - Moja przemiana. Praca nad sobą wywróciła do góry nogami mój dotychczasowy system wartości i znacznie poszerzyła horyzonty. Oczywiście zmiany widoczne są tylko na ciele, ale to, co dzieje się wewnątrz jest czymś, dla czego warto żyć. Chcesz wiedzieć, co zrobić by zrealizować marzenie o pięknej sylwetce i wysokim poczuciu własnej wartości? 

I klasa gimnazjum, wędrówka nad Morskie Oko

II klasa gimnazjum, wędrówka nad Morskie Oko

 

CEL

Na początek: weź długopis i notatnik. Następnie zapisz w nim do czego dążysz. Na starcie nie polecam stawiać sobie zbyt górnolotnych celów. Nie zredukujesz tkanki tłuszczowej w parę tygodni, a tabletki gwarantujące utratę na wadze natychmiast wyrzuć do kosza: nie idź na skróty. Ja zaczęłam z wagą 95 kg przy 178 cm wzrostu. Najpierw postawiłam przed sobą cel: schudnąć 5 kg, gdy go spełniłam napaliłam się na więcej i zapragnęłam: schudnąć 15 kg. Udało się. Realizuj cele pośrednie by dobrnąć do linii mety za którą stoi ogromny złoty puchar.

III klasa, bal gimnazjalny

III klasa, bal gimnazjalny

TRENING

Masz to szczęście, że nie jesteś zawodowym sportowcem i nikt od Ciebie nie wymaga zmaksymalizowania swoich możliwości, sama narzucasz sobie tempo i obciążenie w trakcie treningu. Zależy Nam na straceniu na wadze, więc interesują Nas wyłącznie ćwiczenia aerobowe.

Przykłady aerobów: 

  • bieganie
  • pływanie
  • taniec
  • jazda na rowerze
  • aerobik
  • zumba
  • fitness

Rozłóż treningi 3 razy w tygodniu, jeśli czujesz się na siłach, możesz ćwiczyć częściej, ale pamiętaj – nie forsuj się. Poniedziałek, środa i piątek – w te dni ćwicz, masz dzień przerwy pomiędzy treningami i weekend na regenerację. Właściwy trening aerobowy powinien trwać 30-45 minut, lecz nie wygłupiaj się, jeśli brak Ci siły, stopniowo zwiększaj aktywność. Szaleństwo z kilkoma dziennie treningami pozostaw sportowcom, jeśli na pierwszym treningu wyciśniesz z siebie siódme poty to zaufaj mi, szybko zakończysz przygodę z odchudzaniem.

Wakacje

Wakacje

DIETA

Szczerze? Moja dieta polegała na zmniejszeniu dotychczasowych porcji i wyeliminowaniu gazowanych napojów, słodyczy i fast-foodów. Nie kombinuj z internetowymi dietami na których są zdjęcia poważnie chorych dziewczyn którym można policzyć nie dość, że kości to i organy. Nie wierz w metamorfozy zamieszczane na Facebooku: schudła 30 kg w 2 miesiące. Chcę Ci przekazać, że na pierwszym miejscu plasuje się Twoje zdrowie, a nie obsesyjne dążenie do doskonałości, którą karmią Nas media i Ewy Chodakowskie. Przejdźmy do diety:

Wakacje

Wakacje

Jak się odżywiam

Śniadanie:

owsianka na 2% mleku z orzechami ziemnymi, bananem i rodzynkami – 777 kcal 

Drugie śniadanie:

2 kanapki z chleba razowego z masłem, szynką i sałatą - 523 kcal

Obiad: 

Duszona pierś z kurczaka z ziołami i surówka z marchwi – 229 kcal

Kolacja:

Pieczone jabłko z cynamonem – 84 kcal

Razem – 1909 kcal

Mam dla Was mnóstwo przepisów na zdrowe i smaczne potrawy, ale podzielę się nimi w kolejnych postach.

WAŻNE

Nie ukończyłam studiów na AWF-ie. Nie jestem dietetyczką. Jednym słowem: nie znam się. Nie wiem, czy Tobie pomoże to, co pomogło mnie. W każdym razie życzę powodzenia i owocnej pracy nad sobą. :) 

Przypowieść o naiwnej Kasi

1386798539_v33a04_600

Nie chcę się powielać i wmawiać komukolwiek, że jest piękny. Przykro mi, ta wiadomość może Cię rozczarować, ale jedyną osobą na tym świecie, która może Cię uzdrowić z Twoich kompleksów jest człowiek, którego codziennie widzisz w odbiciu lustra – wiesz o kogo chodzi?

Kasia odkąd sięga pamięcią nie wyglądała atrakcyjnie. Kolegom ze szkoły nie ciekła ślinka na jej widok, a koleżanki szeptały między sobą o jej lekko nieświeżych włosach i zgarbionej postawie. Pewnego dnia podszedł do niej Romuś – prosty karczek ze wsi, który edukację zakończył na etapie gimnazjum. I zaprosił Kasię na ognisko. Wieczorem dziewczyna zjawiła się na miejscu. Spodziewała się romantycznej randki we dwoje w żarze płonącego ogniska, natomiast zastała porozrzucane puszki po piwie i kłębiący się dym, ale niestety nie z ogniska, a z kilkunastu ust ciągnących pety. Kasia, ponieważ była nieśmiałą i niepewną siebie dziewczyną nie mogła się odwrócić i odejść, została w towarzystwie swojego chłopaka. Wstawiony Romek zaczął zarywać do Kasi i natarczywie głaskać jej kolano. Serce jej urosło od płynących z ust Romka komplementów. Oszołomiona nastolatka nawet nie poczuła, że właśnie teraz w jej łonie rośnie mały człowiek.

Nad ranem przebudziła się zupełnie naga w polu niedaleko działki Romka. Znalazła wśród łan zboża porozrzucane ubrania i poszła do drewnianej prawie skonsumowanej przez termity posiadłości jej księcia. Weszła do środka, zajrzała do pierwszych drzwi, a tam śpiący na łóżku Romek. Ostrożnie ułożyła się obok niego i czule opuszkami palców przejechała po jego odkrytych plecach. Zadrżał pod dotykiem dziewczyny, otworzył zlepione oczy. Zdezorientowany zepchnął ją z łóżka i wybełkotał: „Kurwa…kto to?! Ewelina?! Nie, nie, Natalka…kochanie wskakuj.” – spokojniejszy podniósł kołdrę i poklepał brzeg materaca. Wystraszona Kasia zakryła dłonią usta i uciekła.

Kilka tygodni po namiętnej nocy z Romanem, dziewczynie zaczął spóźniać się okres. Zrobiła test i co? Dziecko. Kasia powiadomiła o ciąży przyszłych dziadków (ojcu nic nie powiedziała z obawy przed wymianą obrączek). Rodzice niespecjalnie zachwyceni wiadomością o wnuku, spakowali manatki córki i zostawili ją na pastwę…kolejnego mężczyzny – Kazika. Po 9 miesiącach przyszedł na świat Maciek, po kolejnych Tomek, po kilku następnych Ola, Emil i niepełnosprawna Madzia. Jej mąż wracał z pracy różnie: raz po 4 w nocy, raz wcale nie szedł. Kasia nie mogła pracować, ponieważ miała na głowie 6 dzieci w tym jedno chore i męża. Kazik bił swoją żonę i pijany gwałcił, jej synowie zamiast się uczyć pili na umór, Ola zaciążyła, a Magda…odeszła. Kasia nie raz chciała się targnąć na swoje życie, ale zawsze wierzyła w to, że coś się kiedyś zmieni: mąż, dzieci albo ona, lecz lata mijały, a nic nie ulegało zmianie…

Znasz taką Kasię? Jak myślisz, ile ich jest? Ilu dziewczynom zabrakło miłości i przez to poszły w ramiona pierwszego lepszego? Skąd się bierze w nich nadzieja na zmianę? 

Szanujmy się, bo…życie jest zbyt drogie by zniżyć je do jak najniższych wartości.

Po co się stroisz, dziewczyno?!

tumblr_mmnpjdOzuv1s0r4blo1_250

Wczoraj zasnęłam spokojnie. Motyle w brzuchu się pokręciły, ale szybko odfrunęły. Wstałam przed siódmą rano, zjadłam śniadanie, a potem oddałam się niebezpiecznie podnoszącym ciśnienie poszukiwaniom odpowiedniego stroju. Stanęłam przed dylematem: ubrać się skromnie jak przystało na wzorową uczennicę, olać uroczystość rozpoczęcia roku i pójść w niebiańsko wygodnych jeansach czy wyszykować się na tyle kusząco by zwrócić na siebie uwagę starszych kolegów. Wybrałam trzecią opcję -czarna podkreślająca talię sukienka, skórzane pantofle na niskim obcasie, błyszczące ciemne rajstopy, proste rozpuszczone włosy sięgające łopatek, subtelny makijaż.

Koleżanki obsypały mnie komplementami, ale wolałabym usłyszeć je z ust chłopaka. Mentalność polskich samców jest rozczarowująca, by podejść i zagadać do dziewczyny muszą być pod wpływem alkoholu, narkotyków bądź impulsu wysłanego przez hormony do mózgu z prostą informacją: „bierz tę samiczkę, tygrysie”. Płeć piękna nie rzuca się na przeciwną, choć…istnieją dwa typy kobiet, które mogą sobie na to pozwolić:

  • Zołza o urodzie Angeliny Jolie – nie odpisze Ci na sms-a, chyba, że ma w tym swój interes, nie zapłacze nad facetem, który nie spełnia jej oczekiwać, bo szybko znajdzie sobie drugiego lepszego.
  • Szara niewyżyta myszka – gdy już kogoś pozna, za nic nie wypuści go z objęć, prędko uzależni się od niego emocjonalnie, będzie czekać na faceta w restauracji, a gdy się nie pojawi, ona usmarkana zadzwoni do niego, przeprosi i przyjedzie pod jego dom, gotowa zrealizować każdą zachciankę jej księcia z bajki.

Idę pod rękę z przyjaciółką po Złotych Tarasach, pijemy orzeźwiające koktajle w kubkach przez słomki i śmiejemy się na myśl, że ktoś mógłby nas wziąć za lesbijki. Niespodziewanie czarnoskóry mężczyzna chwyta moją towarzyszkę za ramię i mówi: „Córka piękna (o mnie), ale to Pani zasługa” i odchodzi. Bezinteresownie podszedł do „córki i mamy” obcy facet i powiedział, że ładnie wyglądają. Przyjaciółka skwitowała to tak: „Ale widzisz, nie wziął nas za lesbijki”. „Gdzie Ci mężczyźni?”, gdzie podziali się tacy, których nie pali przełyk od wykrztuszenia paru szczerych słów?

Do zaliczenia

yjhjvhh

 

Każdy pasjonuje się czymś innym: jednego kręci zbieranie znaczków pocztowych, drugi nie wyobraża sobie dnia bez siłki, a trzeci zwyczajnie lubi sobie poleniuchować. Jednak jest coś, co każdy musi odhaczyć przed śmiercią – coś, co chwyta za rękę i prowadzi do fantastycznego świata przekraczającego granice ludzkiej wyobraźni…

GRA O TRON 

Intrygi, zdrady, konflikty, rodzina, przyjaźń, miłość, seks – to tylko namiastka I części sagi Pieśni Lodu i Ognia. Natknęłam się na nią dość przypadkowo. Przeglądałam galerie portrecistki, która inspiruje mnie swoimi pracami, a wśród nich znalazłam rysunek Daenerys Targaryen – zaciekawiona osobliwą urodą elfki, nimfy, chciałam dowiedzieć się, kim jest przedstawiona dziewczyna. Wpisując jej imię i nazwisko w Google automatycznie wyskoczyła mi cała seria innych bohaterów książki i serialu na jej podstawie (wstydzę się, że wcześniej o tym nie wiedziałam).

Najpierw zabrałam się za serial, i jak łatwo się domyślić, w ciągu paru dni obejrzałam I sezon. Potem biegiem do księgarni po książkę – na razie jestem na 300 str.

CO MA KSIĄŻKA DO SERIALU

Nie przeczytałam jeszcze I części, ale do momentu w którym się znajduję, serial jest idealnym odzwierciedleniem książki. Każda odtworzona drobnostka w książce ma miejsce w produkcji filmowej, aktorzy wcieleni w poszczególne postacie są genialni, scenografia zachwyca, muzyka przyprawia o gęsią skórkę…

Naprawdę, gdybym miała zachęcić znajomego do obejrzenia powiedziałabym: „nie ma, że nie lubisz fantastyki, to trzeba zobaczyć i już”. Polecam kupić parę paczek popcornu, dobry napój, wziąć paczkę znajomych (ja oglądałam z przyjaciółką) i usiąść razem do oglądania kultowego już serialu (chyba, że wolisz rozpocząć te fascynującą przygodę z książką).

imagesgglllal

Rysuję Daenerys, jak mi idzie? :) 

Historia pewnej dziewczyny

nnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnn

Była sobie dziewczyna, która odkąd pamiętam miała problemy ze swoją tuszą. Minęło wiele lat, dopóki w jej życiu nie nastąpił tzw. przełom.

Schudła 17 kg w przeciągu półtora roku. Jakie konsekwencje to za sobą poniosło?

  • Drastyczny remanent w szafie, wymiana garderoby na ubrania o 4 rozmiary mniejsze
  • Komplementy i pytania wiążące się z metamorfozą
  • Wzrost samooceny oraz pewności siebie
  • Wzbudzenie zainteresowania u płci przeciwnej
  • Zwiększona dbałość o wygląd: estetycznie pomalowane paznokcie, multum odżywek i masek do włosów na łazienkowej półce, starannie dobrane ciuchy.
  • Poprawa kondycji (fizycznej i psychicznej)
  • Wyleczenie z astmy oskrzelowej (widzicie do czego może się przyczynić sport i zdrowe odżywianie)

Nadal ma nadwagę, ale planuje schudnąć jeszcze 10 kg. Wie, że jej się uda. Wszystko ma w zasięgu ręki. Z prawie trzycyfrowej liczby na wadze zeskoczyła na 78. Teraz apeluje do każdego, kto boryka się z podobnym problemem: spróbuj, wiem co sobie myślisz, co czujesz, ale uwierz mi, że ogranicza Cię tylko Twoja anorektycznie chuda pewność siebie. Pozdrawiam i trzymam za Nas kciuki!

 

Dlaczego to, co dobre tak szybko się kończy?

Girls_Just_Wanna_Have_Fun__Wallpaper_JxHy

Po Facebooku krąży nagranie z naszą Minister Edukacji oznajmiającą, że wakacje zostaną przedłużone. Hmmm…dość trudno mi uwierzyć w wiarygodność tego filmiku, nawet go nie obejrzałam, ale parę miesięcy temu tablice znajomych oblegało inne nagranie, tym razem o powtórzeniu egzaminów gimnazjalnych. I co wywołało takie ogłoszenie? Panikę rozprzestrzeniającą się w bardziej zastraszającym tempie niż plaga szarańczy w amerykańskich filmach. Sama się troszeczkę wystraszyłam, bo kto normalny chciałby ponownie najeść się tyle stresu, co absolwent gimnazjum w kwietniu. Na całe szczęście opowieści internetu są jak horrory – przerażające, ale rzadko mające cokolwiek wspólnego z rzeczywistością.

Ameryki tym nie odkryję, ale wakacje zlatują szybciej niż sierść z liniejącego psa. Dwa tygodnie przed zakończeniem roku ciągnęły mi się w nieskończoność, skreślałam markerem dni w kalendarzu, zabijałam czas spotykając się z kolegami, ale i tak jakoś zawsze było daleko do tych upragnionych wakacji. Teraz pozostało mnie i reszcie uczniów podstawówek, gimnazjów i szkół średnich 6 dni na ostatnie ogniska, imprezy i różne takie.

W dwóch słowach: Dawno się tak nie ubawiłam podczas wakacji (ups, miały być dwa słowa) – no trudno, liczenie nigdy nie należało do moich mocnych stron. W skrócie: głośne i tłumne koncerty, w dłoni zgrzewka piwa, pod piersią walące ze strachu serce przed pytaniem „Dowodzik jest?”, opalone od godzinnego siedzenia nad jeziorem ciało, noc pod namiotami, całogodzinne wyjścia z przyjaciółmi, śmiech od którego ma się nazajutrz zakwasy, podróże, poznawanie nowych miejsc. Przywołuję osobno każde z tych wspomnień i jestem szczęśliwa, że tak ostro wzięłam wakacje i kurczowo trzymałam do ostatniej sekundy.

Jak w każdej opowieści, nie zabrakło purpurowych rycerzy Króla Żywca – jeden z nich chciał sprawdzić jędrność moich pośladków, i choć jego dłoń powędrowała tam, gdzie plecy kończą swoją szlachetną nazwę to ja (nie należę do księżniczek pokornie przyjmujących upokorzenia ze strony mężczyzn) pokazałam jak silną mam łapę, wymierzając mu siarczysty policzek. Choć chłopak, który przedstawił mi się jako piwo i tak przebił wszystkich dotychczasowych orków z Pod Monopolowego Śródziemia.

Ktoś mógłby pomyśleć: „No pięknie, taka młoda, a już pije, pali, dom to dla niej hotel, nie idzie spać po dobranocce…”. Każdemu, komu przewinęła się przez głowę taka lub podobna myśl do powyższej chcę przekazać tylko jedno: „We’re young!”.